Muszę się Wam pochwalić:

     Jeszcze półtorej roku temu nie umiałam robić na drutach. Nijak mi to nie wychodziło. A gdy podejmowałam jakiekolwiek próby wychodziło mi, że na szydełku będzie łatwiej i przyjmeniej. nie mniej jednak dzianiny drutowe, na ubrania nadają się znacznie lepiej, więc brak tej umiejętności co jakiś czas przypominała o sobie, zawężając mój repertuar rękodzielniczy.

   W końcu jednak nauczyłam się.  Zrobiłam to, ponieważ mojej klientce bardzo zależało na kilku produktach robionych na drutach właśnie. Nie mogąc znaleźć nikogo do pomocy poprosiłam koleżankę aby pokazała mi podstawowe oczka i tak zaprojektowałam najpierw bluzeczkę, potem kamizelkę, dwie czapki, kocyk z kulkami. Większość tych rzeczy była prosta i poza koniecznościa robienia równych oczek nie nastręczyła mi wielu problemów, zwłaszcza, że ja tylko wykonałam pierwowzór, z którego skonstruowałam rozmiarówkę, a już samym wykonaniem zajeły sie współpracujące ze mną panie. A one już były wprawione w drutowe robótki. Została mi jeszcze czapka kotek. Czapką, którą moja klientka wyszperała w czeluściach internetu i przesyłając mi tylko zdjęcie wskazała, ze o taki model jej chodzi. Model przesliczyny – świetnie zaprojektowany, co od razu rzuciło mi sie w oczy. Zaprojektowany przy dobrej znajomości dzianiny i zrozumieniu techniki tak aby uzyskac pożadany kształt maksymalnie go upraszczając i ładnie “budując”. Wiedziałam że mogę mieć z tym problem. Oczywiście najpowszechniejszą czapkę kotka robi się nadzwyczaj prosto – bo z kwadrata.

    Ta jednak była wymodelowana z całości…

    Po dwóch tygodniach kombinowania już chciałam się poddać. po praz pierwszy w swojej karierze zapowiedziałam klientce, że to przekracza moje umiejętności. i wtedy wyszła. Nieco krzywa, nieco niedokładna, z oczkami powyciąganymi ale była. Opracowana czapeczka kotek.

    Ach…Pękałam z dumy.

Zrobiłam póżniej kilkanaście tych czapek i temat zaginął.

Aż do wczoraj.

    Wpadła mi w ręce gruba, mięsista włóczka z domieszką wełny. Pomyślałam sobie, że doskonałe były by te kotki także dla dorosłych kobiet. Siadłam, przeliczyłam i przypominając sobie tamtą konstrukcję ( z cieniutkiej bawełny) wydziergałam w jeden wieczór czapkę. I nawet trafiłam z rozmiarem. Dopracowałam krój i oto przedstawiam wam Ją. Na gorąco wstawiam ją do sklepu – by zdażyc na ferie zimowe.

    Jeszcze tylko jakąś koleżankę muszę zaangażowac w roli modelki, żeby pokazać Kotka w całej swej krasie.

Co o niej myślicie?