Tym bardziej dumna jestem z tego, że pisanie nigdy nie zajęło mi tak mało czasu. Nie, nie dlatego, że jestem taka szybka ale dlatego, że plany stowarzyszenia idealnie wpisywały się na dwa konkursy, a czasu było niewiele nawet na jeden.

To było szaleństwo. Ale się opłacało 🙂

Oczywiście nic by nie wyszło z mojego wysiłku, gdyby nie zdeterminowana postawa sołtyski Kocur i prezeski Stowarzyszenia – pani Doroty Maleskiej. Kobiety niezłomnej i bardzo oddanej sprawie. Anioła.

 

pobrane