Co dwa tygodnie zjawiam się w przemiłym gronie seniorek, które swój dom dziennego pobytu mają niedaleko mojego domu. To mój wkład w rozwój lokalny w tym najmniejszym wymiarze – dzielnicy.

Pierwsze spotkanie przy haftach, ostatnie podczas robienia kartek okolicznościowych. Uczymy się razem ale efekty zachęcają do rozwoju w tym kierunku. A przede wszystkim sprawiają, że mamy uśmiech na twarzy przez cały dzień.